piątek, 27 lutego 2015

Emocje z Billym

Kolejne spotkanie Książkowych Zabaw w Bibliotece na gdańskim Niedźwiedniku poświęcone było złości i innym emocjom. Wykorzystałam wcześniejsze materiały z postu Billy jest zły. Oto dość oszczędna relacja zdjęciowa:





Wykorzystałam dodatkowy materiał w postaci empatycznych ludzików z rolek po papierze toaletowym. Może i Wam się przydadzą do odgrywania scenek.

sobota, 24 stycznia 2015

Zima


To szósty, zaległy, wpis z cyklu "Przygody z książką".


W ramach drugich Książkowych Zabaw na żywo (10.02.15) w Bibliotece na Niedźwiedniku poczytaliśmy sobie o zimie. O "Zimie, której nie było". Tak samo, jak za oknem. Mała jakimś cudem nie wie, co to zima. W wziązku z tym, że ta za oknem zupełnie prawdziwej nie przypomina, tata Małej urządza śniegowe zabawy w domu. Bitwa na papierowe śnieżki, hokej salonowy, poduszkowe igloo to niektóre z propozycji, które i Wam mogą się przydać. Na koniec oglądają film w temacie, akurat nie "Krainę Lodu" tylko przyrodniczy, o niedźwiedziach polarnych. Ten śnieg z okładki w książce spadł dopiero kolejnej zimy, a u nas... następnego dnia :-)




Książka mnie urzekła swoją prostotą. Ilustracje oszczędne, ale doskonale korespondujące z tekstem. Zupełne przeciwieństwo "Zimy na Ulicy Czereśniowej" (aut. Rotraut Suzanne Berner, wyd. DwieSiostry), którą przyniosłam do pokazania, żeby zachęcić do indywidualnej zabawy z dzieckiem w domu. To fantastyczna propozycja na wiele godzin zabawy, bardzo interaktywna. Na początek można zacząć od zajawek z tylnej okładki i rozwiązać proponowane zagadki, potem już tematy do poszukiwań i rozmów czy opowieści same znajdą się na obrazkach. 

Plan spotkania:
  1. Piosenka powitalna
  2. Krótka rozmowa o zimie i śniegu. Co można robić na/ze śniegu?
  3. Kryształy/płatki śniegu - jak wyglądają w powiększeniu?
  4. Czytanie książki Katarzyny Minasowicz "Zima, której nie było"
  5. Śniegowe zabawy plastyczne: drzewo pokryte watkowym śniegiem, bałwanki z płatków kosmetycznych, zaprojektuj bałwanka
  6. Papierowe śnieżki skaczące po spadochronie, bitwa na śnieżki
  7. Zimowe piosenki ("Huhuha, nasza zima zła!", "Zima, zima, zima", "Pada śnieg, pada śnieg")









Książkowór:
  1. Książka Katarzyny Minasowicz (autorka tekstu i ilustracji) "Zima, której nie było", wydawnictwo Wilga, Grupa Wydawnicza Foksal
  2. Wydrukowany obrazek z powiększonym płatkiem śniegu, wycinanka śnieżynki
  3. Książka "Zima na ulicy Czereśniowej" (aut. Rotraut Suzanne Berner, wyd. Dwie Siostry)
  4. Do prac plastycznych kolorowe kartki, wata, płatki kosmetyczne, pisaki, klej nożyczki
  5. Do śnieżek białe kartki lub papier toaletowy
  6. Chusta animacyjna

wtorek, 16 grudnia 2014

Boże Narodzenie



To piąty wpis z cyklu "Przygody z książką".


Tym razem zajęcia odbyły się na żywo w Filii nr 62 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku. Tym spoktaniem rozpoczęłyśmy (Ania i ja z Klubu Mam Gdańsk Morena) cykl comiesięcznych "Książkowych zabaw" na Niedźwiedniku. Dzieci nam rosną i chcemy robić też coś dla starszych, nie tylko dla maluchów, dla których dedykowany jest klub. 



W poniedziałek, 15 grudnia, warsztaty dotyczyły nadchodzących Świąt. Przygotowałyśmy książkę "Boże Narodzenie w Bullerbyn" Astrid Lindgren. 









Trzymałyśmy się takiego planu:
  1. Piosenka powitalna
  2. Interaktywne czytanie książki
  3. Śpiewanie kolędy "Cicha noc" (w trakcie czytania, bo pojawia się w książce)
  4. Rozmowa o tradycjach świątecznych - tych szwedzkich wymienionych w książce oraz naszych polskich
  5. Przygotowanie ozdób choinkowych (skandynawskie plecione koszyczki i inne). Maluchy w tym czasie rysowały ozdoby na wydrukowanych choinkach
  6. Zabawa w burzę śnieżną (kulki z papieru toaletowego) z chustą animacyjną i śpiewanie piosenki "Hu hu ha, nasz zima zła"
W planie były jeszcze świąteczne zapachy (gałązka świerkowa i pomarańcze, ale jakoś o nich zapomniałysmy).
Myślę, że ze starszymi dziećmi możnaby zabawić się w ciuciubabkę (jak dzieci w Bullerbyn). 

W tym książkoworze przygotowałam:
  1. Książkę "Boże Narodzenie w Bullerbyn" Astrid Lindgren, ilustracje Ilon Wikland, wydawnictwo Zakamarki
  2. Wydrukowany dużymi literami tekst piosenki powitalnej 
  3. Wydrukowany tekst kolędy "Cicha noc" (u nas w wersji karaoke z YouTube)
  4. Wydrukowany szablon choinki
  5. Materiały do wykonania ozdób oraz instrukcja
  6. Spadochron (chusta animacyjna) i rolka papieru toaletowego









piątek, 28 listopada 2014

Dzień Misia



Dziś czwarty wpis z cyklu "Przygody z książką".




25 listopada minął nam Dzień Misia, ale w Klubie Mam Gdańsk Morena dopiero dziś (w czwartek) zabawa z Misiami. Stąd, zamiast typowego książkowora, opowiem co się działo.

Zazwyczaj na klubie witamy każde dziecko piosenką (w miejscu kropek pada imię)

Witaj ..., witaj ...!
Jak się masz?
Wszyscy Cię witamy,
rączkami machamy,
Klap, klap klap! (tu klaszczemy)

Wybrałyśmy z Anią (współliderką Klubu) do czytania książkę "Miły mały Miś" Caroline Pedler (wyd. Parragon).




Z pomocą wyszperanej przez Anię w lumpku pacynki wspólnie recytowaliśmy trzy razy (dla utrwalenia) wiersz z Akademii Pana Kleksa Jana Brzechwy:


Proszę Państwa, oto miś.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Chętnie Państwu łapę poda.
Nie chce podać? A to szkoda!

Tu mała wprawka miśka przed głównym występem (do kompletu z trzema naszymi misiami):




Potem pogadaliśmy trochę o niedźwiedziach brunatnych, gdzie żyją, co jedzą, o zimowym spoczynku itp.



Pośpiewaliśmy sobie piosenkę "Jadą, jadą misie"

Jadą jadą misie tra la la la la 
Śmieją im się pysie cha cha cha cha cha 
Przyjechały do lasu narobiły hałasu 
Przyjechały do boru narobiły rumoru.

Jadą jadą misie tra la la la la 
Śmieją im się pysie cha cha cha cha cha 
A misiowa jak może prędko szuka w komorze 
Plaster miodu wynosi pięknie gości swych prosi.

Jadą jadą misie tra la la la la 
Śmieją im się pysie cha cha cha cha cha 
Zjadły misie plastrów sześć
I wołają: "Jeszcze jeść!"

Jadą jadą misie tra la la la la 
Śmieją im się pysie cha cha cha cha cha 
Przyjechały do lasu narobiły hałasu 
Przyjechały do boru narobiły rumoru.

Wyszperałam jeszcze wierszyk:

Łyżka, nożyk i śliniaczek,
jeśniadanie niemowlaczek.
Na śliniaczku misie siedzą,
pewnie też śniadanie jedzą.

Jakoś przez ten nożyk chyba szału nie było.

Potem jeszcze wierszyk z pokazywaniem:


Misiu, misiu, łapki w przód. 
Misiu, misiu, podskok zrób. 
Misiu, misiu, noga w górę.
Misiu, misiu, pochwyć chmurę.
Misiu, misiu, ściśnij mnie. 
Misiu, misiu, schowaj się.  

Na koniec wyciągnęłam swoją ulubioną misiową lekturę "We're Going on a Bear Hunt" Michaela Rosena z ilustracjami Helen Oxenbury (wyd. Walker Books). Tym razem jednak nie było typowego czytania z pokazywaniem obrazków w książce, lecz półśpiewając z pokazywaniem akcji. Polecam oryginalną wersję z udziałem autora do obejrzenia na YouTube. Koniecznie!



Na koniec odśpiewaliśmy ulubioną piosenkę  żabkach.

***

Parę uwag na marginesie.

Z braku pomysłu, czasu i zwyczaju prac plastycznych nie przewidziano. W klasycznych warsztatach dla starszaków zacznę od zachęcenia dzieciaków do zmontowania portretu ulubioneg misia.

Pomyślałam jeszcze o szukaniu misia (i oczywiście wspólnym opowiadaniu o jego roli i przygodach) w książce obrazkowej. Nawet przytargałam ze sobą "Wielki piknik" The Tjong-Khinga, ale też czasu nie starczyło, pobawimy się w domu.

Zapraszam do podrzucania innych pomysłów na tematy misiowych warsztatów, zwłaszcza propozycje innych książek. Ania przyniosła jedną z miliona pozycji z Kubusiem Puchatkiem, ale tego też się nie udało.


środa, 12 listopada 2014

Billy jest zły


To dopiero trzeci wpis z cyklu "Przygody z książką".


Tym razem na tapecie mamy Billego.



Billy jest zły, wstaje lewą nogą, bo misia nie ma w łóżku, a potem jest tylko gorzej, rozrzuca zabawki. Pokrzykuje i czepia się przyjaciół. Później okazuje się, że Billy ma gorączkę i ją się trochę oskarża o spowodowanie złości, ale ostatecznie nie do końca. Chyba mu takie złoszczenie trochę się spodobało.



Wczesniej byłam uprzedzona do niego. Teraz jakoś się przekonałam, choć ilustracje dalej mi się osobiście niespecjalnie podobają. Do książki jednak wróciłam, ba, nawet kupiłam sobie, bo traktuje o emocjach, nad których rozpoznawaniem pracuję z trójką swoich dzieci. Zaczęło się to parę lat temu, jak uczyłam się piosenek angielskich dla maluchów uczestnicząc w Ringsend Parent Toddler Club w Dublinie. Szukałam "If you're happy and you know it" i trafiłam na wersję zmodyfikowaną o emocjach, z filcowymi buźkami na profilu Cullen's Abc's (uwaga, babka trochę fałszuje). Bardzo mi się spodobała (wersja, nie babka), śpiewałam nawet w zeszłym roku Ulce i często zwrotką o smutku udawało nam się uspokoić płacz. Ostatnio, jak zaczęła rozumieć, że są różne języki, domagała się piosenek po polsku, więc zaczęłam tworzyć swoją przeróbkę w języku ojczystym. Proponuję takie zwrotki.

Jeśli jesteś dziś szczęśliwy w dłonie klaszcz! (klap klap - klaszczemy dwa razy) 2x
Jeśli jesteś dziś szczęśliwy, jeśli jesteś dziś szczęśliwy,
Jeśli jesteś dziś szczęśliwy w dłonie klaszcz! (klap, klap)

Jeśli jesteś dzisiaj zły/dziś wkurzony, nogą tup!
Jeśli jesteś dzisiaj smutny, płacz ""łee łee"!
Jeśli jesteś dziś zdziwiony, krzyknij "oooo"!
Jeśli jesteś dziś wesoły, śmiej się "hi (hi, hi)"!
Jeśli jesteś zachwycony, krzycz "hurraaa"!
Jeśli jesteś przerażony, krzyknij "aaaa"!

Ostatnio, szukając jakiś buziek do pracy z emocjami trafiłam na szablony na Logopedii Praktycznej. Dziękuję w tym miejscu bardzo za możliwość udostępnienia moich zdjęć zawierających te materiały.




Dałam starszakom kartki z wypełnionymi buźkami, lecz bez podpisów i dopasowywali najpierw same minki. Potem rozmawialiśmy o tych emocjach. Dopiero wtedy doszliśmy do czytania książki. Przy każdej stronie odnajdowaliśmy, które minki nam tam pasują.




Znalazłam też dopowiedni wierszyk:

D. Gellner "Zły  humorek"

Jestem dzisiaj zła jak osa!
Złość mam w oczach i we włosach!
Złość  wyłazi  mi  uszami
I rozmawiać nie chcę z wami!

A dlaczego?
Nie wiem sama 
Nie wie tata, nie wie mama…

Tupię nogą, drzwiami trzaskam
I pod włos kocura głaskam.

Jak tupnęłam lewą nogą,
Nadepnęłam psu na ogon.
Nawet go nie przeprosiłam
Taka zła okropnie byłam.

Mysz wyjrzała z mysiej nory:
Co to znowu za humory?
Zawołałam: - Moja sprawa!
Jesteś chyba zbyt ciekawa.
Potrąciłam stół i krzesło,
co mam zrobić, by miprzeszło?!

Wyszłam z domu na podwórze,
Wpakowałam się w kałużę.
Widać, że mi złość nie służy,
Skoro wpadłam do kałuży.
Siedzę w błocie, patrzę wkoło,
Wcale nie jest mi wesoło…

Nagle co to?
Ktoś przystaje
Patrzcie! Rękę mi podaje!
To ktoś mały, tam ktoś duży -
Wyciągają mnie z kałuży.
Przyszedł pies i siadł koło mnie
Kocur się przytulił do mnie,
Mysz podała mi chusteczkę:
Pobrudziłaś się troszeczkę!
Widzę, że się pobrudziłam,
Ale za to złość zgubiłam
Pewnie w błocie gdzieś została.
Nie będę jej szukała!


Oczywiście, przy czytaniu - mimika twarzy obowiązkowa!

Tym razem obędzie się bez pracy plastycznej, choć Zosia bardzo chciała kolorować dzieci. W sumie - niech pokoloruje, tylko nie dziś, bo czasu zabrakło....

Podsumowując, proponuję następujący plan zabawy:

  1. Książkowo-zabawowa piosenka początkowa (vide poprzednie posty)
  2. Praca z buźkami.
  3. Czytanie książki "Billy jest zły"
  4. Odczytanie wierszyka "Zły humorek"
  5. Piosenka "Jeśli jesteś dziś szczęsliwy"


Zestaw do książkowora:

  1. Książka "Billy jest zły" Brigitty Stenberg z ilustracjami Mati Lepp.
  2. Szablony z buźkami (jeszcze raz ukłony dla redakcji LP).
  3. Wydrukowany wierszyk (docelowo poszukam książki zawierającej tekst).
Tak skromnie tym razem, ale jest co robić :-)

piątek, 17 października 2014

Elmer


To drugi wpis z cyklu "Przygody z książką", o którym wspominałam wcześniej.



Jak tylko zobaczyłam Elmera w księgarni (ze dwa lata temu), od razu mi się spodobały ilustracje. Takie proste i kolorowe. Niestety, dzieciom starszym nie bardzo, nie wiedzieć czemu, więc kupiłam tylko córce kuzynki na prezent. Nawet nie chciały, żebym im poczytała.




Dopiero niedawno pomyslałam sobie, że taki Elmerowy książkowór byłby fajny. Recenzje mnie zachęciły, sporo możliwości. Stwierdziłam więc, że kupię Elmera dla siebie, a co! Nabyłam przy okazji kolorowankę, żeby w razie czego mieć jakieś zajęcie towarzyszące. Może dorobię się też pluszaka. Tymczasem zaopatrzyłam się też w słuchowiska o Elmeru (z Lidla). Okazało się, że moje starsze przeprosiły się do niego, choć wyrosły z wieku przedszkolnego, a najmłodsza polubiła od razu.

Proponuję następujący plan zabawy:
  1. Piosenka "Wszyscy są, witam Was, książkowe zabawy zacząć czas...".
  2. Czytanie książki.
  3. Rozmowa na temat treści.
  4. Piosenka "4 słonie, zielone słonie"
  5. Kilka faktów na temat słoni (afrykańskie/indyjskie, itp.) odpowiednio ilutrowane (zdjęcia z Wikipedii na A4)
  6. Praca plastyczna - kolorowanie Elmera/projektowanie przyozdobienia szarego słonia na Dzień Elmera.
Zestaw do książkowora:
  1. Książka  "Elmer", autor: David McKee, Wydawnictwo Publicat
  2. Tekst piosenki
  3. Ściąga z informacjami o słoniach :-)
  4. Wydrukowane zdjęcia na A4
  5. Kolorowanka z motywami z książek o Elmerze
  6. Materiały plastyczne (np. kredki)
  7. Docelowo: pluszak (u mnie póki co - brak)


Dałam Uli i Zosi do pokolorowania: